Jak reagować na błędy dziecka

Pomimo niewątpliwej banalności, stwierdzenie, iż wszyscy popełniali, popełniają i będą popełniać błędy, ma w sobie wiele prawdy. Nietrudno zauważyć, że im młodsza osoba, tym częściej podejmuje nieprzemyślane, spontaniczne działania, prowadzące do większych lub mniejszych strat materialnych czy zdrowotnych. Nawet przy użyciu najbardziej wyszukanych kar, nagród i instrukcji pożądanego zachowania, całkowite wyeliminowanie dziecięcych pomyłek stanowi zadanie niemożliwe do wykonania, albowiem stanowią one nieodłączny element rozwoju. Unikanie popełniania błędów (także wychowawczych!) za wszelką cenę, może doprowadzić jedynie do stanu marazmu, ponieważ w istocie nie myli się tylko ten, który nic nie robi. Powodowany nadmierną uważnością perfekcjonizm utrudnia życie, paradoksalnie unieszczęśliwiając w największym stopniu osobę, która stara się zadowolić wszystkich wokół.

,,Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem”

Złość wydaje się być naturalną reakcją na przewinienie. Niedopatrzenie dziecka, którego, jak mogłoby się wydawać, było w stanie uniknąć przy odrobinie skupienia i uwagi, wzmaga negatywne emocje. Warto zastanowić się jednak czy coś, co daje okazję do nauki oraz wyciągnięcia wniosków na przyszłość, w istocie zasługuje na jakiekolwiek potępienie. W sytuacji, gdy błąd doprowadził do ,,namacalnych”, sporych strat, najlepsze wyjście stanowi spokojne przeanalizowanie zaistniałej sytuacji, mimo że nierzadko wydaje się to być zadaniem ponad siły. Po wzięciu kilku przysłowiowych wdechów i wydechów w samotności, możliwe staje się zdystansowanie do zaistniałej sytuacji. Zestresowane dziecko, które prawdopodobnie nie miało na celu wyrządzenia szkód, potrzebuje przede wszystkim zrozumienia, a także wyjaśnienia, dlaczego dany czyn był ,,zły” i w jaki sposób może starać się zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Ważne jest ,,oddzielenie” zachowania od osoby dziecka – to, że zrobiło coś niewłaściwego, nie znaczy, że zasługuje na wartościujące je epitety (,,nieuważny”, ,,niemądry”, ,,bezmyślny”). Można ocenić postępowanie, jednak nie latorośl. Osądzanie w oparciu o jego potknięcia zawstydza, zniechęcając do podejmowania nowych wyzwań.

Odgórny przykład

Wiele (zwłaszcza małych) dzieci traktuje rodziców jako autorytety, uważając, iż są oni nieomylni i niemal doskonali. Jeśli maluch widzi, że w sytuacji porażki matka reaguje nad wyraz emocjonalnie, obwiniając za niepowodzenie czynniki zewnętrzne (pogodę, bałagan w domu, innych członków rodziny), z biegiem czasu mimowolnie zacznie powielać schematy jej zachowań. Warto nie tylko wytłumaczyć, ale również pokazać dziecku, że błędy są nieodłączną częścią życia, a wszystkich (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych) skutków działań nie da się przewidzieć, zatem uniknięcie pomyłki niekiedy jest po prostu nierealne. Próba kontrolowania świata zewnętrznego przekracza ludzkie możliwości, dlatego ważne jest, by nauczyć pociechę odpowiednich reakcji na niepowodzenie (,,Stało się nie tak jak chciałem, trudno. Mogłem (lub nie) zrobić to inaczej, ale to nic. Rozmyślanie i rozpaczanie po fakcie nic nie zmieni, innym razem postaram się, by tak się nie stało”). Konstruktywne podejście do porażek wzmacnia pewność siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.